Nie od wczoraj zaczęliśmy niszczyć planetę!
Prawdopodobnie zjedliśmy wszystkie mamuty i przetrwaliśmy epokę lodowcową, ale nie wiadomo, czy damy radę przystosować się do radioaktywnej, zatrutej i pozbawionej dzikiego życia planety.
Dzieci są takie piękne! Jak to się dzieje, że wyrastają z nich drapieżnicy?
Czas istnienia naszego gatunku na tej planecie według naukowców wynosi około półtora do dwóch milionów lat. Przez większość tego czasu – podobno aż 97% – byliśmy myśliwymi i zbieraczami. Dopiero około 10 tysięcy lat temu wymyśliliśmy rolnictwo, które pozwoliło nam rozmnażać się w bezprecedensowym tempie. Przeprowadziliśmy inwazję na całą planetę.
Mentalność myśliwych i zbieraczy nadal w nas tkwi. Kieruje nami potrzeba gromadzenia, bezpieczeństwa i pozostawienia po sobie czegoś – a może kogoś. Lękamy się śmierci.
Czym są warte wielkie dzieła sztuki i wynalazki, jeśli ich autorzy byli paskudnymi mężami i rodzicami? Czym jest warta nasza zachwycająca technologia, jeśli przyczynia się do rozniecania konfliktów i wojen?
Siedzę w kawiarni. Po drugiej stronie szyby na przystanku zatrzymał się autobus. Na tablicy wyświetla się jego kierunek: „Szczęśliwice”.
Żyjemy w nieprawdopodobnej wygodzie, wręcz w luksusie. Posłuszne pompy i rury dostarczają nam hektolitry czystej wody na wyciągnięcie ręki. Żelazne twory, napędzane czarną mazią wydobytą z głębin ziemi, przenoszą nas niczym lektyki z jednego miejsca do drugiego. Piję pyszną kawę z roślin, które rosły po drugiej stronie planety.
Kiedy przestaniemy chcieć WIĘCEJ?
Kiedy zaczniemy masowo dziękować za to, co JEST?
Dwóch starszych panów siedzi naprzeciwko siebie. Uśmiechają się do siebie i jedzą pączki.
Rozczulające.
Rozczarowujący gatunek .
I przerażający.
Niebo jest stalowe.
Nareszcie pada deszcz.
Na skwerze ziemia się cieszy.
Nastolatki na przystanku się przytulają . Ona płacze, on ją pociesza.
Pierwsza miłość.
Muszę Wam wybaczyć, dwunożni.
Będzie, co będzie.
Ale nie przestanę Was namawiać do sadzenia drzew, szanowania lasów oraz formowania kul z gliny i mikroorganizmów. Pozwólmy im zarosnąć białym puchem grzybni. Wspólnie wrzućmy je do jezior, rzek i mórz.
Niech oczyszczają wodę, rozkładają muł i trucizny. Niech przywracają równowagę żyjącym organizmom, jakimi są rzeki, jeziora i inne zbiorniki wodne.
Tyle możemy zrobić.