Na podstawie książki Ernsta Hammesa
Dlaczego po jednym posiłku czujemy sytość przez wiele godzin, a po innym znowu jesteśmy głodni już po chwili? Dlaczego warzywo zerwane prosto z grządki wydaje się bardziej „żywe” niż jego odpowiednik z puszki?
Zwykle oceniamy żywność przez pryzmat białka, tłuszczu, węglowodanów, witamin i minerałów. Ernst Hammes proponuje jednak spojrzeć na ten temat z jeszcze jednej strony – przez pryzmat energii zawartej w żywności.
Każdy proces życiowy w naszym organizmie związany jest z przepływem impulsów elektrycznych. Kiedy myślimy, poruszamy ręką, stawiamy krok czy śnimy, w naszym układzie nerwowym zachodzą procesy, które można zmierzyć jako aktywność elektryczną.
Życie nieustannie zużywa energię.
Skąd ją czerpiemy? Oczywiście z pożywienia. Węglowodany, tłuszcze, białka i inne składniki odżywcze są podstawowym źródłem energii dla organizmu. Hammes zwraca jednak uwagę, że żywność może różnić się nie tylko składem chemicznym, ale także swoją biologiczną aktywnością.
Wielu ludzi zauważa, że świeżo przygotowane potrawy sycą szybciej i na dłużej niż żywność wysoko przetworzona. Warzywa z własnego ogrodu często wydają się bardziej wartościowe niż ich przemysłowe odpowiedniki. Takie obserwacje nie są dowodem naukowym, ale są na tyle powszechne, że skłaniają do zadawania pytań.
Czy jakość żywności można oceniać nie tylko przez zawartość składników odżywczych?
Biofotony i potencjał redox
Poszukując odpowiedzi na to pytanie, niektórzy badacze próbowali opracować metody oceny biologicznej jakości żywności.
Jednym z nich był Fritz Albert Popp, który zajmował się badaniem bardzo słabych emisji światła pochodzących z organizmów żywych, nazywanych biofotonami. Innym był Manfred Hoffmann, wykorzystujący pomiar potencjału utleniająco-redukcyjnego (redox), który pozwala ocenić zdolność substancji do oddawania lub przyjmowania elektronów.
Zwolennicy tych metod uważają, że mogą one dostarczać dodatkowych informacji o jakości i świeżości żywności, których nie pokazują tradycyjne analizy chemiczne.
A co z Efektywnymi Mikroorganizmami?
Według danych przytaczanych przez Hammesa produkty wytwarzane przy zastosowaniu technologii EM uzyskiwały wysokie wyniki zarówno w ocenie smaku, jak i trwałości. Szczególnie interesujące okazały się obserwacje dotyczące roślin uprawianych na glebach regularnie pielęgnowanych przy użyciu EM oraz nawożonych bokashi.
Zwracano uwagę na wyższy potencjał redox zarówno gleby, jak i samych roślin. Wskazuje to na oznakę większej aktywności biologicznej i lepszej jakości plonów.
W Niemczech od wielu lat można spotkać produkty spożywcze wytwarzane przy wykorzystaniu technologii EM – od warzyw i owoców, przez kawę, jaja i sery, aż po wino.
W Polsce sytuacja wygląda inaczej. Coraz więcej rolników wykorzystuje EM w uprawach i hodowli, jednak nadal brakuje rozpoznawalnego oznaczenia, które informowałoby konsumenta, że dane warzywa, owoce lub inne produkty zostały wyprodukowane z wykorzystaniem tej technologii.
Mamy nadzieję, że z czasem będzie coraz łatwiej odnaleźć takich producentów i docenić ich pracę przy codziennych zakupach.
Ostatecznie decydują nasze zmysły
Nie każdy ma dostęp do aparatury mierzącej biofotony czy potencjał redox. Każdy z nas ma jednak coś, co często okazuje się równie cenne – własne zmysły.
Smak, zapach, trwałość produktów, a także to, jak czujemy się po posiłku, są informacjami, których nie warto lekceważyć.
Być może przyszłość żywności nie będzie polegała wyłącznie na liczeniu kalorii i składników odżywczych. Być może coraz większą uwagę zaczniemy zwracać również na biologiczną jakość jedzenia i kondycję gleby, z której ono wyrasta.
To pytanie pozostaje otwarte. Warto jednak je zadawać.
Niezależnie od tego, skąd pochodzi żywność, warto zastanowić się nie tylko nad jej składem, ale także nad jej jakością. O praktycznych sposobach postępowania z żywnością kupowaną w marketach piszę tutaj: