EM-owe S.O.S. na zgagę!!!

Zgaga to wyjątkowo nieprzyjemna dolegliwość. Gdy dopadnie, potrafi mocno dokuczyć…

Jak można sobie z nią poradzić i czy można wykorzystać do tego EM-y???

Podzielimy się z Wami prostą, wypróbowaną i rekomendowaną przez naszych przyjaciół, metodą na zgagę: trzeba zjeść łyżkę otrębów EM Bokashi, a następnie popić ją szklanką wody. Powinno przejść bardzo szybko!

A jak w przyszłości zapobiegać takim „awariom”, możecie przeczytać tu.

Chleb z bokashi

Zamarzył nam się parę lat temu „chleb taki, jak kiedyś”. Zależało nam, żeby nie było w nim spulchniaczy, ulepszaczy i wszelkich innych wątpliwej proweniencji dodatków. Po długich, bezowocnych poszukiwaniach i licznych zakończonych rozczarowaniem testach, namówiliśmy naszą sąsiadkę i przyjaciółkę, by upiekła kilka bochenków, a potem jeszcze kilka, i jeszcze… I tak Zula zaopatruje nas w chleb już od blisko 4 lat… 🙂 A jest to chleb fenomenalny, który nie ma sobie równych!!! Z dodatkiem kminku lub czarnuszki albo zupełnie bez niczego – w każdym wydaniu jest po prostu PYSZNY!

Dziś dzielimy się z Wami przepisem w wersji z otrębami bokashi.

Zakwas.

Prawdziwy chleb potrzebuje zakwasu. Jak go przygotować? Nic prostszego!

Potrzebujemy 1/2 szklanki dobrej mąki żytniej razowej. Wsypujemy ją do słoika i mieszając dolewamy tyle letniej wody, żeby mieszanina miała konsystencję śmietany. Przez kolejne 4-5 dni dodajemy po 2-3 łyżki mąki i uzupełniamy wodą na tyle, żeby utrzymać pożądaną konsystencję. Po upływie 5 dni zakwas jest gotowy do użycia.

Zaczyn.

Kiedy mamy już zakwas pora przystąpić do sporządzenia  zaczynu. Będziemy potrzebować:

10 dkg mąki żytniej chlebowej (typ 720),

3 łyżki zakwasu,

200ml wody.

Składniki mieszamy dokładnie, żeby uzyskać jednolitą konsystencję. Odstawiamy na noc.

Ciasto.

Przygotujmy:

20 dkg mąki orkiszowej,

10 dkg mąki żytniej chlebowej (typ 720),

10 dkg mąki żytniej razowej,

2 łyżki otrębów bokashi,

1,5 łyżeczki soli,

łyżeczkę cukru.

Do zaczynu dodajemy resztę składników i 130 ml wody. Mieszamy w misce (przez ok. godzinę!), wyrabiając lekko klejące się ciasto. Pozostawiamy na ok. 40 minut do wyrośnięcia, a następnie przekładamy do keksówki i odstawiamy na następne 4-5 godzin.

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury ok.175 st. C, wstawiamy chleb i pieczemy przez 45-50 minut, aż się zrumieni.

Smacznego!!!

 

 

Czy nowe ubrania trzeba prać i czy warto użyć do tego EM???

„Nie szata zdobi człowieka”, ale od tematu odzieży, zwłaszcza w naszym, umiarkowanym klimacie, trudno uciec. Choć z obserwacji naszego najbliższego otoczenia wynika, że w gronie rodziny i znajomych jesteśmy mało podatni na sezonowe mody i najnowsze trendy, to jednak od czasu do czasu ubrania nabywamy. Odbywa się to różnymi kanałami.

Wymiana – dobra praktyka!

Często są to – co bardzo polecamy – lokalne wymiany, tzw. ciuch –party. Bardzo lubimy tę formułę, bo łączy przyjemne z pożytecznym: nie dość, że można uporządkować własną garderobę, pozbywając się rzeczy, których już nie nosimy i oddać je komuś, kogo ucieszą, to jeszcze jest to świetna okazja do miłego, towarzyskiego spotkania.

Drugie życie rzeczy

Drugi lubiany przez nas sposób zdobywania odzieży to wyprawy do second-handów. Można upolować w nich prawdziwe rarytasy za przysłowiowy grosik!!! Dodatkowo, podobnie jak w wypadku wymian ze znajomymi, są to rzeczy z „drugiego obiegu”, a wiadomo, że im dłużej coś jest w użyciu, tym bardziej jest ekologicznie. Jedyną rzeczą, o której bezwzględnie trzeba pamiętać po udanych łowach w taniej odzieży, jest dokładne upranie wszystkiego, co w niej kupimy. Po pierwsze dlatego, że odzież, która trafia do tego typu sklepów jest przedtem traktowana bardzo silnymi środkami chemicznymi, które mogą powodować poważne uczulenia. Po drugie dlatego, że zanim wpadnie w nasze ręce, może być dotknięta przez tuziny innych dłoni…

Nowe szaty cesarza…

Co ciekawe, bardzo podobna sytuacja dotyczy nowej odzieży, kupowanej w markowych sieciówkach i butikach. W związku z tym, że większość obecnych na rynku marek odzieżowych od dawna szyje ubrania w odległych, azjatyckich fabrykach, zanim bluzki i sukienki trafią na sklepowe półki i wieszaki, przebywają bardzo długą drogę, zapakowane ciasno w olbrzymich kontenerach. Żeby przetrwały tą podróż w zmiennych warunkach atmosferycznych, także stosuje się duże ilości konserwantów, a i to nie wyklucza wystąpienia np. pleśni czy grzybów, których nie dostrzeżemy gołym okiem… Zatem w celu uniknięcia przykrych dolegliwości, lepiej przed założeniem prać wszystkie ubrania, także te, które „pachną nowością”.

EM- y w praniu, EM-y w działaniu!

Do prania, w pralce czy ręcznego, warto dodać EM White Refresh, ok. 50ml na cykl prania. Korzyści jest kilka: przede wszystkim pozwolą zneutralizować chemię, którą nasze ubrania zostały nasączone. I to zarówno tą „prewencyjną” bakterio- i grzybobójczą, jak i tą związaną z samym procesem produkcji: barwnikami, sztucznymi włóknami itd. Efektywne Mikroorganizmy zredukują także szkodliwe działanie użytych do prania detergentów, a tym samym wydostających się z naszego domu ścieków. I wreszcie pozwolą zachować pralkę, a jeśli pierzemy ręcznie to także nasze ręce, w dużo lepszej kondycji.

Nawilżanie powietrza z EM.

Suche powietrze wewnątrz domu szkodzi nie tylko naszej skórze. Jest bardzo niezdrowe dla całego organizmu, gdyż może obniżyć stopień jego nawodnienia, zaburzając jego prawidłowe funkcjonowanie.

Niedostatek wody w naszym ciele powoduje, że dla utrzymania prawidłowego przebiegu procesów wewnątrz niego, nasza „centrala dowodzenia” przesuwa zasoby wody z miejsc, gdzie chwilowo są nieco mniej potrzebne: ze skóry i błon śluzowych. Taki mechanizm to jednak rozwiązanie doraźne. Zbyt niski poziom nawilżenia skóry naraża ją na różnego rodzaju podrażnienia i infekcje, natomiast przesuszona śluzówka traci właściwości filtrujące, a tym samym wrota naszego organizmu stają otworem dla wszelkich bakterii, wirusów i zanieczyszczeń, w tym alergenów. Pojawiają się także problemy z oddychaniem, kaszel, zatkany nos i gorzej się śpi.

Co możemy zrobić, by nie dopuścić do takiej sytuacji? Odpowiedź jest oczywista:

Nawilżać powietrze.

Najbardziej skuteczną, ale jednocześnie najdroższą metodą, jest zaopatrzenie się w elektroniczny nawilżacz powietrza. Na rynku dostępnych jest mnóstwo modeli podobnych urządzeń. Ich ceny zaczynają się od ok. 100zł i szybują wysoko w górę… To zdecydowanie wada, ale niezaprzeczalną zaletą takiego sprzętu jest to, że nawilża powietrze równomiernie, a w bardziej zaawansowanych modelach można także ustawiać poziom nawilżenia, który powinien mieścić się mniej więcej w przedziale 50-60%. Nawilżacze mogą też się przydać do aromaterapii, a jeśli rozpylają wodę w postaci zimnej mgiełki, spokojnie można wlać do nich roztwór EM White Refresh i nasycić powietrze Efektywnymi Mikroorganizmami, które też poprawią jego jakość. Nawilżacz to inwestycja warta przemyślenia.

A co zrobić, jeśli domowy budżet nie przewiduje w najbliższym czasie takiego wydatku?

Można się ratować starymi, domowymi sposobami, np. wieszając mokre ręczniki na kaloryferach czy w pobliżu wylotu powietrza z kominka. My dodatkowo nasączamy je roztworem EM.
Drugim sposobem jest umieszczenie na grzejnikach lub obok nich naczyń z wodą. Można bardzo niedrogo kupić ceramiczne nawilżacze, które zawiesza się na kaloryferze. Do nich też można dodać trochę EM-ów.

Trzeci sposób to obecność roślin doniczkowych, które odparowują część pobranej przez siebie wody, zwracając ją otoczeniu. Wbrew powszechnej opinii można je umieścić także w sypialni, jeśli dobierze się odpowiednie gatunki. Skrzydłokwiat, palma koralowa, szeflera, paprocie czy bluszcze pospolite nie tylko nawilżą powietrze, stwarzając w pomieszczeniu odpowiedni mikroklimat, ale też pomogą zneutralizować wiele szkodliwych toksyn. A żeby pięknie rosły, warto od czasu do czasu zasilić je roztworem EM Ogród albo umieścić w doniczkach kilka rurek ceramicznych. I oddychać głęboko!!!

EM dla skóry w chłodny czas.

Znacie ten moment, kiedy wynurzacie się z ciepłego domu i uderza was podmuch lodowatego wiatru? Brrr! Nasza skóra raczej nie przepada za okresem jesienno-zimowym. Z jednej strony doskwiera jej przesuszone powietrze wewnątrz systematycznie ogrzewanych pomieszczeń, z drugiej zimne i ostre na zewnątrz. Do tego jeszcze trzeba dołożyć drastycznie obniżoną dawkę promieni słonecznych i grubą, ciężką odzież, którą chronimy się od chłodu. Wszystko to powoduje, że cera łatwo się przesusza i jest bardziej skłonna do podrażnień, a jeśli mamy skórę tzw. problemową – z trądzikiem lub pękającymi naczynkami – dolegliwości często się nasilają. Co zrobić by przynieść ulgę naszemu ciału zimą?

Częste mycie skraca życie, czyli mniej znaczy lepiej…

Może zabrzmi to kontrowersyjnie, ale pomóc może…ograniczenie mycia… Każda kąpiel, w wannie czy pod prysznicem, narusza warstwę lipidową naskórka, która – niczym kombinezon astronautę podczas kosmicznej wyprawy – chroni naszą skórę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Także stosowanie niektórych kosmetyków, zwłaszcza o długim, skomplikowanym składzie oraz zbyt częste zabiegi pielęgnacyjne typu peeling, dodatkowo nadwyrężają jej kondycję i umiejętność autoregeneracji. Zdrowa skóra wymaga więcej… spokoju!!!
Pozwólmy jej odetchnąć i pobyć trochę sobą – na pewno będzie wdzięczna!

Oczywiście nie oznacza to, że mamy całkowicie zrezygnować z wszelkich zabiegów higienicznych, ale warto ograniczyć je do niezbędnego minimum. Wybierając produkty pielęgnacyjne, trzeba zwrócić uwagę na składniki, z których są wyprodukowane: nie jest to absolutną regułą, ale zazwyczaj im jest ich mniej, tym lepiej. Oczywiście najwspanialej, jeśli są to wyłącznie naturalne komponenty: olejki i ekstrakty roślinne, zioła czy owoce.

EM – S.O.S. dla podrażnionej skóry.

Ze swojej strony polecamy oczywiście produkty z EM: mydła w kostce – z glinką, otrębami bokashi lub melasą oraz Żywe Mydło. To kosmetyki mało inwazyjne dla naszej skóry, które pozwolą się pozbyć niepożądanych zanieczyszczeń z jej powierzchni, a jednocześnie zasiedlą ją dobrymi drobnoustrojami, wzmacniającymi jej naturalny „pancerz” ochronny.

Można też spryskiwać ciało roztworem EM A, EM Probiotyk lub EM Refresh po każdej kąpieli albo dodać trochę EM do drogeryjnych kosmetyków – żelu pod prysznic czy szamponu.

Jeżeli nasza cera wymaga dodatkowego nawilżania, można sięgnąć po naturalne oleje – kokosowy czy oliwę z oliwek – i raz na jakiś czas przygotować sobie niewielką partię domowego smarowidła: do ok. 3-4 łyżek oleju dodać łyżkę EM Probiotyk lub EM-A i ewentualnie 1-2 krople ulubionego, naturalnego olejku eterycznego (trzeba sprawdzić, czy nas nie uczula!), a następnie energicznie wymieszać. Mieszankę wcieramy w skórę całego ciała. Możemy nią potraktować także włosy. Przepis i wykonanie banalnie proste, a efekt, zwłaszcza przy regularnym stosowaniu, świetny!

I aby do wiosny! 

Antybiotykowe rozterki

Nicole antybiotykiPo dwóch miesiącach powracającego zapalenia w okolicy korzenia zęba, mój dentysta stracił cierpliwość.
– Już dość tych wszystkich preparatów: homeopatycznych, ziołowych i nie wiadomo jakich! Przepiszę Pani antybiotyk…
Nie ma rady, jak trzeba to trzeba.
Przekonuję samą siebie, że to nic takiego, ale za każdym razem, gdy połykam pastylkę, strasznie się użalam nad milionami mieszkańców mojego przewodu pokarmowego… Dzielni pomocnicy, sojusznicy, zintegrowani z najbardziej intymnymi aspektami mojego organizmu! Trzeba będzie was przywołać z powrotem. Dobrze, że Matka Natura jest cierpliwa i pełna dobrej woli.
Przedtem, a może 5 lat temu wzięłam ostatnio antybiotyk, nie myślałam o takich rzeczach.
Pocieszają mnie EM-y, piję je i jem na okrągło, po kąpieli smaruję się nimi cała, a nawet sobie wylewam na głowę!

Jak buduje się dom z użyciem technologii EM???

V__B6CC

Pionierski dom EM w Polsce

W Polsce odwiedziłam jeden dom budowany od początku ze znajomością technologii EM, gdzie Efektywne Mikroorganizmy zostały wprowadzone na wszystkie możliwe sposoby.

Technologia przyjazna alergikom

Nasza przyjaciółka Grażyna mieszka i pracuje w Warszawie, ale nie wyobraża sobie odpoczynku w mieście. Weekendy spędza na swojej leśnej działce: obserwuje żurawie przez lornetkę, często spotyka łosie niedaleko swojego płotu i buduje, razem z bratem i matką, dom z drewna, gliny i słomy. Całe życie borykała się z alergiami, co wpłynęło na wybór stylu życia i budowania. Efektywne Mikroorganizmy są bardzo przydatne w życiu alergika. Odkąd Grażyna je stosuje, od razu poznaje, kiedy zaczyna ich brakować w jej środowisku – w glinie, z której robi się tynk, czy w materacach – po tym, że zaczyna kichać.

EM służy wszystkiemu wokół

Teren dookoła domu w budowie systematycznie pryskany jest EM-ami. Po paru latach zaczęły tam rosnąć dorodne rydze, a na pryzmie słomy, pozostałej po stawianiu ścian, wielkie, leśne pieczarki.
Wiewiórki przychodzą jeść poziomki, które upodobały sobie miejsce na skrawku ziemi, gdzie jest rozsączenie wody z domowej oczyszczalni, oczywiście także wykorzystującej technologię EM, a krowy sąsiada, zamiast do rzeki, przychodzą pić wodę do Grażyny.
Budowa domu z gliny i słomy wymaga dużej wiedzy i jest ogromnie pracochłonna, trudno jest znaleźć kompetentnych fachowców, więc – po różnych perypetiach – Grażyna z bratem sami musieli stać się specjalistami. Teraz chętnie dzielą się wiedzą.
– W budownictwie EM-y sprawdziły się bezbłędnie. – mówią.

Tynki gliniane z EM

Wznoszenie budynków z gliny i słomy jest starą techniką budowlaną. W tym przypadku, polega na stawianiu konstrukcji drewnianej i wypełnianiu jej blokami ściśle ułożonych kostek sprasowanej słomy, a następnie pokrywaniu ich gliną. Glina budowlana została na początku przywieziona z pobliskiej cegielni, teraz z całej okolicy. Składowana pod dachem, czeka aż będzie potrzebna. Jest wtedy zalewana wodą, aby zmiękła.

Pierwsza warstwa, jaką kładziemy na sprasowanych i ściśniętych kostkach słomy tworzących ścianę, składa się z gliny w formie kremu. Kolejna musi zawierać włókna, które zapewniają spoistość gliny. W tym wypadku było to siano, szatkowane na długość kilku centymetrów i zakiszone z EM-ami. W beczce do kapusty siano zostało ubite i zalane wodą z EM-ami w proporcji 100 ml na beczkę 150 litrów. Zostawione na około 5 dni kisi się, trzeba tylko zbierać górną warstwę z białym nalotem.
Taką sieczkę miesza się z gliną i piaskiem, a następnie pokrywa nią ściany, aby wyrównać jej płaszczyzny.

Zazwyczaj trzeba metodą prób i błędów ustalać właściwe proporcje siana, wody z piaskiem i gliny.
Tak samo przy tynkach. Każda glina jest inna, bardziej lub mniej tłusta. Kładzie się kilka warstw tynku. Na początku tę wytwarzaną z mieszanki gliny i grubszego piasku, później drobniejszego. Do gliny o konsystencji kremu dodaje się 50 ml EM na 80 litrów gliny i do tego około 2 razy tyle piasku. Znowu trzeba sprawdzać na kawałku ściany, jakie proporcje piasku i danej gliny tworzą tynk najlepiej trzymający się powierzchni.

Proszek ceramiczny w podłodze

Posadzka w domu, jest na razie betonową szlichtą, do której dodano proszku ceramicznego. Podczas wysychania była polewana kilka razy dziennie wodą z EM-ami w proporcjach 1 do 100. Fachowcy dziwili się, jak szybko wyschła: po dwóch dniach już można było wprowadzić meble, nie pęka i – co bardzo ważne – nie pyli. W tej części domu, gdzie nie ma jeszcze podłogi, sama odczułam, że ta posadzka jest bardziej przyjazna niż zwykły beton. Przez chwilę zastanawiałam się, czy to ostateczna podłoga czy nie.

EM w wodzie, ściekach i oczyszczalni

W całej płynącej wodzie do domu i z domu znajdują się EM-y. Woda używana w w domu pochodzi ze studni. Uzdatniana jest przy pomocy specjalnego filtru dolomitowego, do którego dołączono filtr z rurkami ceramicznymi, namoczonymi w EM 1. Do wody pitnej jest dodatkowy kran, do którego woda dopływa poprzez jeszcze jeden filtr z rurkami ceramicznymi.
Ścieki z domu Grażyny odpływają do trójkomorowej oczyszczalni przydomowej, do której regularnie dostarczane są EM-y, używane regularnie przez mieszkańców m.in. do sprzątania. EM-y są dodane do każdego płynu do mycia naczyń, szamponu, mydła itd. W ciągu 8 lat, od kiedy funkcjonuje ten system, tylko dwa razy zaszła potrzeba, żeby dolać specjalnie EM-y do instalacji, wtedy kiedy było bardzo dużo gości.

Codzienność z EM

Pryskanie EM-ami jest odruchem codziennym, na przykład łóżka i pościeli. To bardzo ułatwia życie alergika – wcześniej Grażyna musiała zmienić pościel co 5 dni.

Rano, tak jak u mnie, zaczynamy dzień od wypicia szklanki EM z letnią wodą. W tym, i nie tylko w tym, w pełni się rozumiemy.

Czy jedząc i pijąc EM-y nie dostarczymy za dużo kwasu do żołądka?

żołądekZakwaszenie organizmu a dokwaszanie żołądka

Występuje częsty błąd, polegający na myleniu niepożądanego zakwaszenia organizmu z kwasotą żołądka.
Tymczasem to zupełnie dwa różne tematy. Żołądek powinien być „kwaśny”, o pH nie mniejszym niż 3. Tylko wtedy wydziela się w nim wystarczająco dużo kwasu solnego, aby układ pokarmowy był w stanie całkowicie przetrawić białka. Nie przetrawione białka gniją w przewodzie pokarmowym, a następnie przedostają się do krwiobiegu, gdzie są odbierane przez nasz organizm jako ciało obce, ze wszystkimi konsekwencjami, jakie to może pociągać. Powoduje to m.in. alergie i wszelkiego rodzaju stany zapalne. Dlatego często zalecane jest dokwaszanie żołądka, na przykład poprzez wypicie łyżeczki octu jabłkowego 10 minut przed jedzeniem. Takie zalecenie nie obejmuje ludzi, którzy cierpią na stany zapalne śluzówki jelit, wrzody i inne uszkodzenia błon. Dlatego należy postępować ostrożnie i obserwować, czy picie małej łyżeczki octu nie powoduje bólu. Jeśli tak, należy bezwzględnie tego zaprzestać i zadbać o wygojenie się ran na ścianach żołądka lub jelit.

Czy EM-y mogą pomóc?

W sytuacji, kiedy w żołądku nie jest dostatecznie kwaśno, zwieracz łączący żołądek z przełykiem poluzowuje się i część treści pokarmowej dostaje się z powrotem do przełyku, co powoduje na przykład zgagę lub refluks.
W świetle tych informacji można łatwo wywnioskować, że picie kwaśnych EM-ów nie stwarza żadnego zagrożenia dla żołądka, a wręcz przeciwnie – może przynieść nam dużą ulgę.

Aroniowo-jabłkowy ferment EM u schyłku lata.

21245778_1692092537489111_2110382959_oPo co nam ten ferment..?

Fermenty ziołowo-owocowe na bazie Efektywnych Mikroorganizmów to prawdziwe bomby witaminowe!!! Służą naszemu zdrowiu i urodzie. Dostarczają organizmowi mnóstwo minerałów i antyutleniaczy, hamując procesy starzenia i poprawiając naszą ogólną kondycję fizyczną i psychiczną. Wspierają naszą odporność, dlatego warto przyrządzać je jesienią, by dobrze przygotować się na okres, w którym łatwiej o różnego rodzaju infekcje.

Aronia i EM – zgrany tandem!!!

Fermenty najlepiej przygotowywać z tego, na co w danym momencie trwa sezon. Dlatego tym razem wybrałam aronię. Aronia jest niezwykle cenną, a wciąż za mało docenianą rośliną.  Zawiera witaminę C, witaminy z grupy B, beta karoten, witaminę E, błonnik, miedź, mangan, jod, a także dużą ilość antocyjanów, naturalnego, ciemnego barwnika o działaniu antyoksydacyjnym i wpływającym korzystnie na układ krążenia.

Badania wykazują, że antocyjany nie tylko przedłużają młodość całego naszego organizmu, neutralizując wolne rodniki, ale również wzmacniają i uelastyczniają naczynia krwionośne i mają właściwości regulujące ciśnienie.

Ponadto substancje zawarte w aronii korzystnie wpływają na wzrok, gojenie ran, wzmacnianie odporności, a także dbają o prawidłowy metabolizm.

O tej porze roku nie można było sobie wyobrazić lepszego towarzystwa dla Efektywnych Mikroorganizmów! 😉

Jak przyrządzić ferment? Nic prostszego!

Do przygotowania fermentu będziemy potrzebować:

  • 1/2 kg aronii
  • 3 jabłka
  • imbir pokrojony w plastry
  • 200 ml EM 1
  • 300 ml melasy
  • 4 – 4,5 litra dobrej wody (jeśli wodociągowa, to powinna być „odstana”)

dodatkowo:

  • gąsior 5-litrowy
  • rurka fermentacyjna

Owoce płuczemy, jabłka kroimy na cząstki, imbir obieramy i kroimy w plastry. Wrzucamy do  przygotowanego, czystego gąsiora. Melasę rozpuszczamy dokładnie w ciepłej wodzie. Zalewamy nią owoce. Następnie dodajemy bardzo dobrze wymieszane EM-1. Całość dopełniamy wodą. Zatykamy korkiem z rurką fermentacyjną. Odstawiamy w ciemne, ciepłe miejsce na około 7-8 dni.

Pijemy 1/4 szklanka rano z wodą , jest trochę słodki bo daliśmy dodatkową porcję melasy, pyszny !

21284353_1692092550822443_410896537_o

EM Refresh jako jonizator powietrza.

burza

Prawdziwie świeże powietrze z EM

Uwielbiam burze!!! Szczególnie przyjemnie się po nich oddycha. Podobny efekt daje rozpylenie w pomieszczeniu roztworu EM Refresh w proporcjach 1:10 z wodą, ponieważ ma on właściwość jonizowania powietrza. Oznacza to, że działa podobnie jak burza, podczas której wyładowania elektryczne nasycają powietrze jonami ujemnymi, neutralizując w otoczeniu wpływ jonów dodatnich. Te ostatnie przyciągają bakterie i wirusy, tym samym utrwalają obecność alergenów, zarodników grzybów i pleśni. „Smog elektromagnetyczny”, wyprodukowany przez urządzenia elektryczne i elektroniczne, polega na wyemitowaniu przez nie wielkich ilości jonów dodatnich. Kiedy wprowadzamy jony ujemne szkodliwe bakterie, wirusy, zarodniki grzybów i pleśń opadają na ziemię i tracą warunki do rozwoju. Na tym polega działanie jonizatorów powietrza, które stały się popularnymi urządzeniami w miastach, biurach i generalnie w miejscach, gdzie otwierając okna wpuszcza się powietrze, o którym trudno powiedzieć, że jest świeże. W kontekście jonizowania powietrza słowo „ujemny” ma korzystne konotacje, podczas gdy „dodatni” wręcz przeciwnie.

Ile EM potrzebujemy do odświeżenia wnętrza?

W swojej książce Ernst Hammes podaje – jak zwykle Niemcy są bardzo precyzyjni – że do odświeżenia 20 m2 powietrza trzeba 10 do 15 pryśnięć roztworu EM Refresh z wodą.

Nowatorskie zastosowania

Wiemy od naszych klientów, że stosują EM Refresh także do odświeżania klimatyzacji w samochodzie, pryskając filtr oraz kanały rozprowadzające, a także w wentylacji mechanicznej – do pryskania filtrów i wymiennika.